ludzie kultury

W Zgierzu nie brakuje pasjonatów, osób, których sens zawodowego działania napędzany jest przez łączenie tradycji z dniem dzisiejszym. Magda, Karolina, Kinga, Ania, Dorota, Robert, Witek, Maciek… Dzięki takim ludziom oferta kulturalna miasta opiera się na bardzo solidnych podstawach.

Muzeum Miasta Zgierza

Minęło trochę czasu odkąd fortepian z 1872 roku, niezwykły prezent od prywatnego darczyńcy, wzbogacił zbiory Muzeum Miasta Zgierza.

- W takich chwilach lubię tę robotę jeszcze bardziej - cieszy się Maciej Rubacha, kustosz miejskiego muzeum.

Nie tylko ekspert w zakresie lokalnej historii, ale też przewodnik, organizator imprez plenerowych, animator rekonstrukcji i pokazów dla dzieci. Człowiek-orkiestra, gdy chodzi o dzieje Zgierza oraz ich kultywowanie we współczesnej przestrzeni.

Teraz ma okazję przeżywać szczerą radość, gdy fortepian, dzięki pracy fachowej ekipy, ostrożnie ustawiany jest we wnętrzu muzealnej "Kruszówki" (tak pracownicy nazywają przestrzeń na parterze, w której wiernie odtworzono wygląd XIX-wiecznego domu fabrykanckiej rodziny zgierskiej - rodu Krusche).

Tę frajdę dzieli z Maćkiem nieodłączna, muzealna partnerka w profesjonalnym upowszechnianiu lokalnej historii: Magda Grabia-Krawczyk. Naprawdę, oboje kustoszy trudno kojarzyć oddzielnie, bo zwykle wspierają się merytorycznie podczas każdej akcji.

- Ten fortepian to prawdziwy rarytas! - cieszy się Magda. - Zastąpi na ekspozycji poprzedni instrument, który powędrował do naszej sali konferencyjnej. Ten pozyskany jest o wiele bliższy oryginałowi, z którego w owych czasach korzystała fabrykancka rodzina. Potwierdzają to nasze dokumenty.

A nad całym procesem sprawował pieczę Robert Starzyński, dyrektor muzeum, fachowiec doceniany przez gremia i stowarzyszenia branżowe nie tylko w Polsce, ale też zagranicą.

Magda i Maciek mają za sobą wiele lat współpracy w zgierskiej przestrzeni kulturalnej. Śmieją się, że dzieje miasta są "wdrukowane" w ich pamięć: wycieczki mogliby oprowadzać obudzeni w środku nocy. Ostatnio zresztą dosłownie to robili, jako główni organizatorzy zgierskiej Nocy Muzeów. Po raz pierwszy aż dziesięć ważnych dla Zgierza miejsc - instytucji w zabytkowych budynkach, było wtedy dostępnych dla zwiedzających. A kustosze Muzeum Miasta Zgierza sprawdzili się też jako główni koordynatorzy całej akcji. Prowadzili nocny spacer z pochodniami, w kulminacyjnej chwili łączący wszystkie ogniwa przedsięwzięcia.

Stary Młyn - nowa kultura

Trasa spaceru rozpoczęła się pod Starym Młynem. To już nowy symbol Zgierza, a przynajmniej miejsce, które do tego miana mocno aspiruje. Jedna z najważniejszych Modernizacji Roku 2021, mieszcząca się w pierwszej piątce plebiscytu pod takim hasłem, zorganizowanego dla architektonicznych inwestycji w całym kraju.

- W siedzibie prawdziwego młyna z dawnych lat udało się, po odbudowie, pomieścić wszystkie pracownie ze starego MOK-u przy Mielczarskiego. Miejsce daje całkiem nowe możliwości i jest wspaniałym wyzwaniem dla zespołu MOK. - cieszy się Karolina Miżyńska, wicedyrektorka Miejskiego Ośrodka Kultury, od początku mocno zaangażowana w sprawę przenosin w nowe miejsce.

Zainstalowanie się od zera zajęło kilka miesięcy, ale wszystko się udało. Nowe miejsca zostały odpowiednio wyposażone. Dotyczy to m.in. pracowni, w których swym własnym doświadczeniem służy młodym Witold Świątczak, dyrektor MOK, w przeszłości gitarzysta rockowy z niezłymi osiągnięciami - dziś niestrudzony propagator zgierskiej kultury muzycznej.

Mimo trudnych warunków ekonomicznych Stary Młyn działa coraz sprawniej, a na organizowane tam imprezy przychodzi ciągle więcej chętnych. Repertuar jest złożony z nowości kinowych, które są wybierane tak, by łączyć w sobie rozrywkę i wartości, które doceni bardziej wytrawny odbiorca. Widzą to szefowie MOK, którzy już uruchomili proces rozbudowy istniejącego w sali systemu audio - do poziomu, umożliwiającego wyświetlanie kasowych przebojów, emitowanych w multipleksach.

Biblioteka, ale nie tylko książnica

Co na trasie Nocy Muzeów robi w Zgierzu biblioteka? - zastanawiali się pewnie uczestnicy majowego przemarszu po zgierskich zabytkach. Otóż robi różnicę, bo w zbiorach Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej im. B. Prusa znajduje się sporo dzieł, które nazwać możemy cennymi zabytkami literatury polskiej. Wprawdzie II wojna światowa poczyniła ogromne straty w zgierskim księgozbiorze, ale wciąż zachowało się ponad dwa tysiące egzemplarzy, pochodzących z czasów, gdy biblioteka (założona w 1913 roku) gromadziła i przechowywała drukowane dary od mieszkańców miasta.

- Naszym najstarszym zabytkiem jest egzemplarz "Pism" Adama Mickiewicza z 1858 roku - wyjaśnia Dorota Abramczyk, dyrektorka biblioteki, znana i ceniona w Zgierzu za swe zaangażowanie w popularyzację kultury słowa. - Zobaczyć można u nas także "Dziady" w pierwszej wydanej drukiem wersji ilustrowanej, z roku 1896, a także biografię Juliusza Kossaka pióra samego Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Cenne "białe kruki" wystawiono w czasie Nocy Muzeów na ekspozycję. We wrześniu na zaproszenie biblioteki przyjedzie do Zgierza z koncertem Lech Dyblik, znany aktor i bard, śpiewający przy akompaniamencie gitary piękne pieśni z kresów wschodnich.

- W przypadku tego i podobnych występów korzystamy z gościnności Starego Młyna, bo w tamtejszej sali widowiskowej zmieści się więcej publiczności, niż w naszej salce bibliotecznej - uśmiecha się Dorota Abramczyk.

To przykład dobrej współpracy między ludźmi oraz instytucjami zgierskiej kultury, bo choć inicjatywa biblioteki zaczęła się od grona stałych czytelników, teraz z zasięgu organizowanych dzięki pani dyrektor imprez korzysta znacznie szerszy krąg odbiorców. W ten sposób rośnie także prestiż całej kulturalnej oferty miejskiej, z której korzystają nie tylko zgierzanie.

Miasto Tkaczy - nie skansen, a park kulturowy

Przeciętny zjadacz chleba nie pomyślałby, że jest jakaś różnica w nazewnictwie.

- Pamiętaj: nigdy nie mów, że to skansen! - płonie słusznym oburzeniem Anna Małaczyńska, Pełnomocnik Prezydenta Miasta Zgierza ds. Parku Kulturowego Miasto Tkaczy. - Nie można używać takiego określenia wobec parku kulturowego, w którym przecież mieszkają ludzie.

O to właśnie chodzi: skansen jest miejscem wymarłym, grupą budynków złożoną jedynie z rekonstruowanych obiektów. A Park Kulturowy Miasto Tkaczy żyje i ma się dobrze: w drewnianych domkach, zachowanych na terenie tzw. Nowego Miasta, czyli powstałej w XIX wieku dzielnicy sukienników-imigrantów, wciąż mieszkają potomkowie dawnych rzemieślników. Domki przy ulicach Rembowskiego i Narutowicza odrestaurowano już z górą dziesięć lat temu, dzięki pomocy funduszy zewnętrznych. Teraz rozpoczęła się ich kolejna modernizacja.

- Miasto ujęło w swoich planach inwestycyjnych konieczność remontu tej zabytkowej części Zgierza i bardzo się z tego cieszymy - informuje Anna Małaczyńska, która tylko na pozór wydaje się surową muzealniczką. Tak naprawdę to niezwykle pogodna osoba, której wysokie kompetencje i doświadczenie sięgają wielu lat wstecz. - Rozpoczął się dla nas ważny etap, bo Zgierz jest także beneficjentem programu "Rozwój lokalny", w którym dzięki mechanizmowi Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Norweskiego Mechanizmu Finansowego, planuje się dalszą modernizację na terenie Parku Kulturowego Miasto Tkaczy.

Fachowcy odsłonili w trakcie pracy nieznane dotychczas, drewniane elementy, którymi zainteresowali się historycy sztuki. Jest nowy materiał badawczy, ale też same budynki pięknieją w oczach. Następnym krokiem, związanym z realizacją Planu Rozwoju Lokalnego (to dokument strategiczny, napisany do wniosku o dofinansowanie w programie) będzie stworzenie kwitnących ogrodów w podwórkach Miasta Tkaczy.

- Razem z mieszkańcami najpierw wskazaliśmy te zakątki na terenie parku, które wymagają doposażenia. Następnie zapytaliśmy ich na spotkaniu konsultacyjnym, co chcieliby tam mieć. Padły różne propozycje, od niektórych gatunków roślin kwitnących po elementy małej architektury, jak ławeczki, ozdoby, zabytkowe przedmioty - mówi Anna Małaczyńska ciesząc się, że zainteresowanie tematem wśród lokatorów jest poważne - Fajnie nam wyszło to spotkanie, bo przyszło dużo ludzi. Widać, że mieszkańcy żyją tym miejscem i zależy im, by się rozwijało.

Kwitnące podwórka, których utworzenie nadzorują nie tylko muzealni eksperci, ale też specjalny zespół merytoryczny etnologów oraz miejskich urzędników, mają szansę po otwarciu stać się ważną atrakcją turystyczną. Będą zatem służyć nie tylko okolicznym mieszkańcom, ale też gościom, zainteresowanym zwiedzaniem historycznej części Zgierza.

CKD - klinika leczenia z nudy

Centrum Kultury Dziecka to miejsce, w którym mali zgierzanie mają czuć się miło, przyjemnie i bezpiecznie. Kierowniczka CKD, Kinga Siemońska, jest dla nich jak dobra ciocia. Czuwa nad stałym programem zajęć artystycznych (w grę wchodzą wszelkie rodzaje aktywności), ale również nad kalendarzem imprez familijnych z udziałem całych rodzin. Dla szefowej CKD punkt kulminacyjny roku to 1 czerwca.

- Oczywiście, że Dzień Dziecka to najważniejsze ze świąt! - śmieje się Kinga, cały czas jakby w chmurze pozytywnych emocji - a tym razem organizujemy je w towarzystwie innych jednostek miejskich, które do naszej oferty dokładają swoje propozycje.

Program atrakcji Dnia Dziecka, pod hasłem ochrony przyrody i działań ekologicznych, zrealizowany po południu w parku miejskim naprawdę zdał egzamin, bo przed sceną przewijały się tłumy ludzi - tych młodszych i starszych.

- Hasłem przewodnim imprezy było "Naturalnie Dzień Dziecka w Zgierzu". Po dwóch latach pandemii odeszliśmy od cyfrowych i technologicznych atrakcji. Wydaje się, że wszyscy jesteśmy zmęczeni lekcjami online czy pracą zdalną - mówi Kinga Siemońska. - Zamysłem w tym roku był powrót do prostych działań (np. zabawy z klockami, sztuki ziemi, warsztatów stolarskich czy ekologicznych) oraz swobodnego spędzania czasu na łonie przyrody.

A wcześniej, dzięki pomysłowi Kingi i jej kolegów z CKD, świetnie z Prezydentem Miasta Zgierza oraz urzędnikami UMZ bawiły się dzieci ostatnich klas zgierskich szkół podstawowych. Laureaci konkursu na najlepszy film o tematyce ekologicznej (należało przedstawić pomysł na ulepszenie zielonej przestrzeni w najbliższym otoczeniu) wcielali się - przez jeden dzień - w rolę samego prezydenta, jego zastępców i naczelników poszczególnych wydziałów.

Miasto "po godzinach"

W Zgierzu mieszka i pracuje więcej takich osób, entuzjastów lokalnej historii, kultury, a także współczesnej oferty dla mieszkańców miasta oraz gości. Trudno ich wszystkich naraz przedstawić, a niektórzy - w swej skromności - unikają rozgłosu. Ale zaangażowanie wszystkich tych ludzi w zgierskie sprawy jest dla miasta kluczowe.