Pościg przez Zgierz i Łódź - kierowca skończył na feldze i próbował uciec pieszo

Pościg przez Zgierz i Łódź - kierowca skończył na feldze i próbował uciec pieszo

Pościg Straży Miejskiej w Zgierzu i Policji trwał około godziny i przeciął ulice Zgierza oraz Łodzi. Gdy samochód jechał już na samej feldze, 52-letni kierowca próbował jeszcze uciec pieszo. Mężczyzna miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i był pod wpływem alkoholu oraz narkotyków.

Jak podaje Straż Miejska w Zgierzu, wszystko zaczęło się 26 maja około 18.45 na ul. Okręglik. Patrol zauważył kierującego Renault, którego zachowanie mogło wskazywać na jazdę po alkoholu. Gdy zobaczył radiowóz, odjechał i zaczął uciekać przez Konstantynowską, rondo Sybiraków, centrum Zgierza i kolejne ulice, a później także przez Łódź . W pewnym momencie wrócił znów w stronę Zgierza, przejeżdżając m.in. ulicami Barona, Głowackiego, pl. Jana Pawła II, Łęczycką i al. Armii Krajowej.

Ucieczka robiła się coraz groźniejsza. Kierowca przejeżdżał na czerwonym świetle, wjeżdżał na trawnik, jechał pod prąd i stwarzał realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Do pościgu dołączył drugi radiowóz Straży Miejskiej w Zgierzu, a funkcjonariusze próbowali go zatrzymać. Po stronie Policji padła też próba zajechania drogi i wybicia szyby w aucie - padły strzały. Mężczyzna mimo to wjechał na teren Łodzi, potem wrócił w stronę Zgierza i dalej pędził ul. Aleksandrowską w kierunku drogi S-14.

Na wysokości ul. Gałczyńskiego policyjny radiowóz zablokował ucieczkę. Samochód stanął, a kierowca próbował jeszcze zbiec pieszo. Zatrzymali go strażnicy miejscy ze Zgierza, po czym przekazali Policji. Jak przekazała Straż Miejska w Zgierzu, podczas całego pościgu radiowozy jechały jako pojazdy uprzywilejowane, z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Za ten finał grożą poważne konsekwencje. Kierowca jechał mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, a do tego był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Tego typu sprawy oceniane są przez organy ścigania i sąd w świetle Kodeksu karnego oraz przepisów o ruchu drogowym.

To była ucieczka, która mogła skończyć się dużo gorzej. Przy jeździe pod prąd, po chodniku i przez skrzyżowania na czerwonym świetle wystarczył jeden błąd, by na ulicach Zgierza albo Łodzi doszło do tragedii.

na podstawie: SM w Zgierzu.