Bonaszewski w bibliotece opowiadał swoje role - spotkanie zakończone owacją

2 min czytania
Bonaszewski w bibliotece opowiadał swoje role - spotkanie zakończone owacją

W przestrzeni miejskiej biblioteki zrobiło się teatralnie i osobisto — publiczność wyszła poruszona i rozbawiona. W Zgierzu spotkanie z aktorem przerosło zwykły dialog z widzami: stało się spektaklem wspomnień, anegdot i refleksji nad rolami, które nosi się w sobie przez lata. Atmosfera była kameralna, a opowieści miejscami śmieszne, miejscami wzruszające.

  • Spotkanie poza schematem w cyklu “Co za gość…” rozrosło się do niemal dwóch godzin
  • W Zgierzu wróciły wspomnienia o przyjaźni z Maciejem Kozłowskim i o wielkich mistrzach sceny

Spotkanie poza schematem w cyklu “Co za gość…” rozrosło się do niemal dwóch godzin

Podczas styczniowego spotkania w ramach cyklu “Co za gość…” aktor Mariusz Bonaszewski potraktował podest jak scenę: opowiadał o dzieciństwie, pierwszych przeszkodach w nauce mówienia i o tym, jak literatura oraz telewizyjne spektakle rozbudzały w nim zamiłowanie do zawodu. Wydarzenie trwało blisko dwie godziny i zamiast klasycznej formuły pytanie–odpowiedź przerodziło się w barwny monolog z gestami i mimiką, które widzowie nagrodzili stojącymi oklaskami.
W rozmowie pojawiały się wątki osobiste — od wspomnień o trudach jąkania w dzieciństwie po pierwsze teatralne fascynacje — oraz zawodowe, gdy aktor dzielił się refleksjami nad rolami, które przez lata go kreowały.

W Zgierzu wróciły wspomnienia o przyjaźni z Maciejem Kozłowskim i o wielkich mistrzach sceny

Podczas spotkania Mariusz Bonaszewski przywołał postać Macieja Kozłowskiego — aktora związanego z Zgierzem — opisując ich relację i wsparcie w trudnych chwilach. Opowieść o koleżeństwie i wzajemnej pomocy poruszyła publiczność, która chętnie reagowała śmiechem i wzruszeniem. Pojawiły się też anegdoty o artystycznych mistrzach: Gustawie Holoubku, Tadeuszu Łomnickim i Mai Komorowskiej, które pomogły zarysować drogę aktora od młodzieńczych fascynacji do zawodowej dojrzałości.
Zainteresowanie wzbudziły także pytania dotyczące przygotowań do konkretnych kreacji — między innymi roli Józefa Piłsudskiego, w którą Bonaszewski wcielał się dwukrotnie — oraz to, jak łatwo udaje mu się “wychodzić” z postaci po spektaklu. Komplementy pod adresem jego audiobooków pojawiały się od słuchaczy, podkreślając, że obecność aktora poza żywym teatrem ma także formę nagrań i interpretacji.

Publiczność pożegnała gościa owacją na stojąco — znak, że spotkanie spełniło oczekiwania i pozostawiło trwały ślad emocjonalny.

Warto zauważyć, że spotkania tego typu w bibliotece otwierają przestrzeń nie tylko dla miłośników teatru, lecz także dla tych, którzy szukają osobistych historii i kontekstu do sięgnięcia po książki lub nagrania aktora. Dla mieszkańców to okazja do bezpośredniego kontaktu z twórcą, którego można później odnaleźć w formie audiobooków czy nagrań — warto sprawdzić ofertę biblioteki po takich wydarzeniach.

Na podstawie “Zgierz. Moja przestrzeń” Nr 2/2026

na podstawie: Urząd Miasta Zgierz.

Autor: krystian